Czym grozi brak świadomości eksploatacyjnej w codziennym życiu

Miało być dzisiaj definicyjne określenie kompetencji eksploatacyjnych, ale przedtem muszę napisać o skutkach braku świadomości eksploatacyjnej na codzień. Pewna nieznajoma, gdy usłyszała w dwóch zadaniach, czym się zajmuję rzekła tytlko to: przecież tego powinni uczyć dzieci od dziecka. I miała rację, gdyż potem już trudno zaszczepić. Potem jest „karać nieletnich jak dorosłych i dorosłych-niedorosłych”, czyli po prostu odgrywać się za ich biedę.

Do zmiany planów zachęciło mnie obserwowanie niewidomej kobiety, której uprzednio pomogłem przejść przez jezdnię (kiedyś już się spotkaliśmy w podobnej sytuacji), która obijała się o zaparkowane na chodniku samochody, lub wchodziła na krawężnik trawnika. Otóż kierujący uznali, że przepisy o tym, że chodnika należy pozostawić 1,5 m przynajmniej i nie należy wjeżdżać nań samochodami ciężkimi to tylko taka fanaberia ustawodawcy. Tymczasem ustawodawca, na drodze intuicyjnej ustanowił normę prawidłową (ci co wiedzą jak potrafię zjechać prawo w moich tekstach, wiedzą, co znaczy ta pochwała) biorącą po uwagę wszystkich uczestników ruchu drogowego, a także funkcje chodnika i jezdni (przez prostaczków nazywanej ulicą).

Otóż kierujący tak ustawiający samochody infantylnie uzasadniają to: bo inni tak stają (napadnięty przez bandytę nie może być bandytą), bo straż miejska i policja nie reagują (wymagaj od siebie nawet gdy inni nie wymagają – JPII),  bo po chodniku chodzą tylko pojedynczy ludzie (ale dalej jest chodnikiem i wypędzanie pieszych nawet na jezdnię jest ich lekceważeniem i cynizmem po prostu: szanuj bliźniego swego jak siebie samego).

Najciekawsze, że kierowcy zawodowi wcale nie są lepsi, a nawet bardziej bezczelni, bo wydaje im się, że służbowo mogą jeździć nawet po chodniku między ludźmi. Nigdy by do takiego bałaganu nie doszło, gdyby kierujący (w tym kierowcy zawodowi) i funkcjonariusze  byli odpowiednio uczeni w dzieciństwie, np. przy użyciu roweru w miasteczkach ruchu drogowego, które sobie odpuszczono z powodu braku staranności eksploatacyjnej nimi zawiadujących. Po prostu nikt nie myślał, że to jest ważne dla życia społecznego i trzeba tu zatrudniać kwalifikowanych pracowników oraz umieszczać to w programach nauczania. Tylko czasem „daje się” dzieciom kartę rowerową różnej wartości.

Kiedy jeździłem rowerem ze znajomym chłopcem uczyłem go zasad nie tylko poruszania się, ale innych zasad ogólnoludzkich, do których to jest doskonały pretekst. Oczywiście nie wszyscy załapią wszystko, ale poziom ogólny będzie lepszy, także w obszarze reagowania na takie nieprawidłowości przez funkcjonariuszy w coraz ładniejszych mundurach. Nie może być tak, żeby kierujący dawał sobie rozgrzeszenia uzasadniające lekceważenie innych – także w ruchu drogowych – a nawet dawał koncerty chamstwa, gdy mu się zwróci uwagę.

Dość dziwne jest prawo, które musi być zmieniane co chwila, aby np. policja mogła interweniować na obszarze podwórka, gdzie kierujący uważa, że może np. zająć cały odśnieżony chodnik wypędzając pieszych w śnieg i śliską jezdnię, bo on  ma hopla wjeżdżania na chodnik dla „udostępnienia przejazdu innym samochodom”. Objechać można właśnie po odśnieżonym chodniku. Innym uzasadnieniem jest to, że ktoś jest schorowany i trzeba go dostawić pod drzwi. To już jest rozczulająca głupota. Tym uzasadniać blokowanie chodnika przez dwie godziny?

Tak więc szanowni Wszyscy Ludzie – eksploatujący: jesteście uczestnikami procesów eksploatacyjnych. Szerokość chodników i jezdni jest potencjałem eksploatacyjnym ulicy (bo to słowo oznacza chodniki,jezdnie, trawniki razem pomiędzy pierzejami). Obowiązkiem eksploatującego jest nie tylko awanturowanie się, żeby inni (co nic nie robią) odśnieżyli w charakterze obsługiwania technicznego, ale także prawidłowe wykorzystywanie potencjału. Eksploatującymi są także funkcjonariusze i kierowcy zawodowi, którzy powinni dawać jak najlepszy przykład tym gorszym, bo w procesach eksploatacyjnych biorą udział także. Piesi nawet nie muszą mieć kart pieszego, mogą być niepełnosprawni, czy mieć inne utrudnienia, a kierujący mają prawo jazdy, które podobno jest certyfikatem o umiejętności obsługiwania operacyjnego ruchu drogowego. I można nawet się zdziwić, że to jest tolerowane powszechnie, że te certyfikaty są nic nie warte (ocenia się tylko czy złapany w ruchu, czy nie).

Wiele podobnego ma to z powszechnym awanturowaniem się o fotoradary zamiast budowania dróg, co z kolei wynika z tego, że fotoradar jest tylko organem monitorowania systemu eksploatacyjnego takiego jaki on jest i  przypadkiem okazuje się, że może on okiełznać lekceważenie innych niż stanie na chodniku zasad ruchu drogowego.

I tyle ewangelii na dzień dzisiejszy. Jeszcze raz: szanuj bliźniego swego jak siebie samego i wyobraź sobie siebie w roli pieszego, któremu przeszkadzasz. Też możesz być stary, niepełnosprawny i jechać z wózkiem dziecinnym. Czy wreszcie chcesz być chuliganem eksploatacyjnym? Naprawdę trochę ich jest.

(-) Rafał Wodzicki , Warszawa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s