Potencjał eksploatacyjny czegoś

Celowo użyłem tu banalnego określenia „czegoś”, bo dotyczy to właściwie wszystkiego co jest na tym świecie. Ponieważ jednak słowo eksploatacja w języku potocznym kojarzy się ze sferą techniczną i wyzyskiem, więc jakby blokuje się zrozumienie tego tematu w innych dziedzinach. Trochę na zasadzie: może ty pochodzisz od małpy, ale ja nie. Utrudnia to zrozumienie wielu problemów o tym charakterze.

Potencjał eksploatacyjny „czegoś” stanowi sumę wszystkich możliwości tego czegoś, w czasie jego życia. Możliwości tworzy się tworząc własności eksploatacyjne. Oczywiście następuje weryfikacja tego w czasie życia drogą modernizacji, napraw, staranności obsługiwania oraz wypadków. Jest to więc wartość w pewnym sensie rozmyta, ale nadawana w momencie narodzin „czegoś”. Własność genetyczna. Nietrudno zauważyć, że uważam się za kontynuatora myśli doktora Józefa Koniecznego zawartej w jego niewydanej z powodu smierci książce Eksploatyka; eksploatacyjna wizja świata. A więc jeszcze nie raz o tym będzie.

Kierownicy eksploatacji muszą się posługiwać wiedzą systemową, adekwatną do zajmowanego stanowiska, aby umieć się posługiwać wiedzą podległych pracowników (jeśli tacy są), własnymi umiejętnościami i weryfikować zawiadywany potencjał eksploatacyjny i utrzymywać system na odpowiednim poziomie ekonomicznym. Oznacza to umiejętność identyfikacji źródeł kosztów, bo przecież eksploatacja jest zjawiskiem techniczno-ekonomicznym. Przede wszystkim należy panować nad własnymi obsesjami. Diabeł tkwi w szczegółach i obniżanie poziomu eksploatowania ma swoje granice.

O ile w przypadku obiektów technicznych mamy możliwość zbliżyć się maksymalnie do aktualnego poziomu wiedzy, o tyle obiekty naturalne przyjmowane do eksploatacji są w znacznej części zdeterminowane: człowiek ma takie własności jakie ma, podobnie jak rzeka. Można wpływać na to w ograniczony sposób, choć także zależny od kompetencji eksploatacyjnych eksploatatorów. Oni także weryfikują ostatecznie działania projektantów, czy obsługowników. Warto podkreślić, że takim obsługownikiem jest także lekarz, którego działania weryfikuje sam zainteresowany lub jego rodzina, których wiedza eksploatacyjna (tu medyczna) jest ograniczona.

Warto podkreślić, że potencjał eksploatacyjny jest zasadniczą mocą układów, co intuicyjnie wyczuwają wszyscy wywołujący wojny, która polega na niszczeniu potencjału eksploatacyjnego i jednocześnie na panowaniu nad nim jeśli chodzi o siły własne. Nie darmo nauka o eksploatacji rozwinęła się szczególnie w czasie drugiej wojny światowej. Utrata własnego potencjału eksploatacyjnego, jakim jest siła żywa i sprawny sprzęt oznacza często sromotną przegraną. Psychopatyczni satrapowie tacy jak Hitler i Stalin zrozumieli, że potencjałem (eksploatacyjnym, choć tego słowa nie użyli) narodu polskiego są ludzie, którzy w ciągu 20 lat międzywojnia dokonali tego, co wynikło z rozpaczy zaborów i zrozumienia własnych błędów chaotycznego nadużywania wolności. Jednocześnie nie rozumieli, że rozpasane używanie własnego potencjału eksploatacyjnego oraz tworzenie pseudopotencjału (obozy pracy) prowadzą do nikąd.

Szczytem głupoty było planowanie małego miasteczka na gruzach zniszczonej Warszawy (plan Pabsta) co oznaczało zupełne niezrozumienie zasad eksploatacji, jako takich: wielkość miasta wynika z uwarunkowań geograficznych, a nie z rozkazu. Nawet „nowe niemieckie miasto Warschau” by się temu nie poddało.

Historia takich reżimów pokazuje jakie są skutki niezrozumienia zasad eksploatacji i kierowanie. Od razu mają one wmontowany mechanizm upadku: ich działania prowadzą do takiej mobilizacji potencjału eksploatacyjnego, mimo strat, strony przeciwnej oraz osłabienia własnego, który jest oparty na zasadach zupełnie nieinnowacyjnych, że w ciągu dwóch pokoleń system taki musi upaść. Zwłaszcza, gdy działa przepływ informacji, a ni ą zwykle zaczyna ktoś walczyć, a systemy oparte na układach degenerują się nie potrafiąc dopilnować swoich własnych pseudozasad.

Działa tu zasada: nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Brutalne przesunięcie granic do stanu sprzed ekspansji niemieckiej oraz likwidacja Prus Wschodnich naprawę jest czynnikiem stabilizacji pozycji Polski. Fenomenem jest przywiązanie mieszkańców np. Wrocławia do tego miasta oraz kontynuacja jego także niemieckiej historii!!! 100 lat szkolnictwa technicznego we Wrocławiu oznacza zaliczanie do tego okresu także działalności szkół niemieckich. Wrocław był także przykładem jak dobry potencjał eksploatacyjny może być wykorzystany także w warunkach niestarannego obsługiwania.

Dlaczego o tym mówię; historia magistra vitae est. Jest bardzo ważna w każdym procesie eksploatacyjnym, każdego poziomu: od krajowego do domowego. Od światowego do osobistego.

© Rafał Wodzicki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s