Najstarszy depot świata.

Rynek Kolejowy opublikował artykuł o najstarszej bazie utrzymania taboru dalekobieżnego będącej ciągle w użyciu. Znajduje się ona w Longsight w Wielkiej Brytanii i pochodzi z 1842 r., a więc z początków kolei w ogóle. Linię Stockton-Darlington wybudowano w w 1825 r., a pierwszy odcinek naszej kolei wiedeńskiej otwarto w 1845 r. Wtedy też powstawały tramwaje, początkowo konne. Tak na kolei, jak i w komunikacji miejskiej potrzebne było coraz większe zaplecze techniczne, gdzie tabor mógł stać i być obsługiwany technicznie (konie np. potrzebowały stajni i siana).

Tego typu bazy nazywano początkowo słowami francusko-angielskimi depot i remiza oznaczającymi skład, miejsce gdzie się odkłada (deponuje) obiekty eksploatacji czy towar. O ile słowo depozyt istnieje w języku polskim, o tyle słowo remiza (używa się go jeszcze czasem w stosunku do straży pożarnej), pochodzenia francuskiego nie jest już tak zrozumiałe jak i język francuski. Oznacza ona powtarzanie (partykuła „re” u nas też istnieje) czynności kładzenia (mettre – kłaść, mise-umieszczanie).

Kanał V Olszynka Grochowska
Fot. Seweryn Dębski: Zajezdnia kolejowa Warszawa Olszynka Grochowska z podnośnikami Kutruffa przywiezionego z likwidowanej – zbędnej już – zajezdni w Piotrkowie Trybunalskim. Lokomotywy tego typu zapoczątkowały większe prędkości niż standardowe 125 km/h. Dlatego były wtedy pomarańczowe.

Po co to piszę? Ano zastosowanie na kolei nazw specyficznych zajezdni takich jak parowozownia, lokomotywownia, wagonownia, spowodowało rozpowszechnienie nieuzasadnionego przekonania, że słowo zajezdnia dotyczy tylko komunikacji miejskiej. Otóż nie – słowo zajezdnia można prosto zdefiniować jako baza (stacja) techniczna pojazdów jakichkolwiek. Pochodzi ono najpewniej od słowa zajazd, ciągle rozumianego jako przydrożna karczma (dawniej wjazdny dom!) z zapleczem dla pojazdów. Dziś nazywamy to często motelami, co wynikło z połączenia słów moto i hotel.

Naturalną rzeczą jest, że w czasie budowy kolei wchodziły do użytku słowa obce. Słowo depo (francuskie słowo wg wymowy, ale przyszło z rosyjskiego powszechnego w początkach kolei) można spotkać i dziś. Ważne jest to, że słowa to dotyczyły każdych pojazdów i nie ma powodu twierdzić, że na kolei słowo zajezdnia nie ma prawa być używane. Tymczasem tak we wspomnianym artykule, w nazewnictwie metra czy w tekstach dotyczących Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, jak i gdzie indziej autorzy próbują je ominąć szerokim łukiem. I nie ten depot, a to depo.

Słownictwo eksploatacyjne to ważna sprawa: pomaga zrozumieć sens pracy eksploatacyjnej.

Rafał Wodzicki, ekspert eksploatacji

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s