Urzędowanie państwowe nic nie dające czyli okradanie przemocą.

Systemy urzędnicze są także systemami eksploatacyjnymi. Niestety, nie zdają sobie sprawy z tego i twierdzą, że są ponadto. Sprzyja zresztą temu przekonanie fachowców od eksploatacji, że dotyczy ona tylko systemów stricte technicznych. Np. typu autobus, albo huta. Jak już pisałem tak jednak nie jest: segment eksploatacyjny jest w każdym działaniu, nie tylko człowieka. Zawsze wspominam przy tym płk. dra Józefa Koniecznego, który jako pierwszy tak sformułował sprawę. Niestety, jego książka Eksploatyka – eksploatacyjna wizja świata nie została wydana z powodu jego śmierci. Pozostało jednak to słowo: eksploatyka, na określenie nauki o wszechobecnej eksploatacji. Nie znałem go, jednak zawsze się dziwiłem, że ta myśl bywała przedstawiana jako przestarzała! Przecież ona była wizjonerska!

Widać to na przykładzie działania systemów biurokratycznych, gdzie nie bardzo widać dbałość o efekty, bo nic się nie telepie. Ważne jest by jakoś załatwić sprawę i odłożyć ją do segregatora, bez dbałości o drugą stronę postępowania. Objawem fachowości jest wyliczanie wielu przepisów i ignorowanie tego, co się do urzędu pisze. Starając się załatwić róże sprawy, więc doskonale widzę jakie są wspólne cechy wszelkich postępowań. Jak bardzo urzędnicy blokują prawidłowe rozwiązywanie spraw, zupełnie ignorując np. wady prawa, które stosują schematycznie. Nie rozumieją, że prawo ma swoje własności eksploatacyjne – lepsze lub gorsze, które muszą zawsze być korygowane przez jego operatorów – prawników różnych zawodów, w tym sędziów, czy urzędników, korzystających często z radców prawnych.

Ze zdumieniem stwierdziłem, że na korygowanie wad prawa prawie nikt nie jest nastawiony. Co najwyżej na wykorzystywanie ich do swoich interpretacji mających na celu np. obejście prawa przez adwokatów. Wspominam zresztą swoje dochodzenia gdzie ustaliłem, że złe właściwości prawa (kolejowego) spowodowało konflikt między służbami. Zostałem wtedy zaatakowany przez przełożonego, który chciał po prostu zwalić winę na jednego pracownika właśnie bezmyślnie pomijając takie rzeczy jak wady eksploatacyjne prawa (eksploatacyjnego). On uważał, że prawo mogą zmieniać „jakoś” ci na górze. Skąd mają wiedzieć, że działa ono źle? Tylko wtedy się mają dowiadywać, że jest wielka katastrofa, a nie zwykłe porwanie sieci i połamanie pantografu??? Przypominam: eksploatacja polega na monitorowaniu i naprawie małych błędów, a nie na działaniu od wielkiej okazji do wielkiej okazji, co jest kosztowne.

Wszyscy słyszymy propagandę o tym jak to ZUS czy skarbówka działają na naszą rzecz. Może w to uwierzyć ten, który się nie zetknął. Otóż ZUS potrafi atakować emeryta za pomocą swoich radców, ale i sądów, stosują zupełnie absurdalną interpretację prawa. Oni nie wiedzą, że są od rozliczenia życia człowieka, a nie od stosowania przepisów uczelnianych sprzed 30 lat! Nie wiedzą czemu mają służyć. Urzędy skarbowe znów „uszczelniają” system podatkowy wg wskazań rządu, żeby potem było na ten ZUS i inne rzeczy. Wychodzi na to, że ZUS ze skarbówką czynią krucjatę przeciwko emerytowi po to, by mu potem dać jakąś dodatkową emeryturę. Tak, wydartą mu z gardła za pomocą wieloletnich dochodzeń za jego pieniądze, bo przecież podatki to jego pieniądze.

Wymiar sprawiedliwości działa także za podatki. O jego wadach słyszeliśmy bardzo dużo. Niektórym wydaje się, że wystarczy jedynie niezależność, a innych – że swoi na stanowiskach. Poszkodowany zawsze jest klient, który często jest emerytem. Wymiar sprawiedliwości zrujnował człowiekowi życie za jego pieniądze, a skarbówka dalej chce, żeby za to płacił, wydzierając mu nieuprawnione podatki. Słyszeliście jaka to spolegliwa miała być? W telewizji. Gdy dotyczy to konkretnej sprawy okazuje się, że odwołania nic nie dają i to nigdzie. Oni nawet nie „umią” pisać sensownych pism. Dalej stosują schemat: wyliczanka przepisów + nic się nie stało + dawaj forsę + odczep się od wysokiego urzędu, który działa dla obywateli.

Osobnym segmentem są organa rządowe, jakimi są ministerstwa, pod wodzą premierów i prezydentów. Wszędzie są jakieś wydziały skarg, co dla naiwnych rodzi nadzieję, że w razie co – trzeba się tam zwrócić. Nic bardziej błędnego. Ministerstwa zachowują się podobnie: odsyłają od Annasza do Kajfasza pozorując działanie, odsyłają tam, na których jest skarga, a hitem może być niech pan już nie pisze, bo „nic nie możemy zrobić” z Ministerstwa Sprawiedliwości. Sugerują, że trzeba się zwracać do prezesów sądów, a tam – to samo: sprawa nr została zakończona (nie wiadomo jak) i dalsza korespondencja pozostanie bez odpowiedzi. Pisanie do premierów i prezydentów to po prostu strata czasu i energii.

Przypominam więc: są to organa Rzeczypospolitej Polskiej, które powinny współpracować ze sobą w sprawie uczciwego obsłużenia obywateli, którzy im płacą. Masowe lekceważenie i nieumiejętność rozwiązywania spraw powinno spowodować masową reakcję, gdy tymczasem człowiek zostaje sam na sam z taką przemocą państwową. Urzędy wyższe niczym się nie wyróżniają od zwykłych organizacji, gdzie zawsze siedzą jacyś urzędnicy pracujący nad spławianiem petentów. To jest ich okradanie przemocą.

Oczywiście oficjalnie oni są dla nas i się starają. Nigdy nie myślałem, że taka jest skala nieprawidłowości, a właściwie niemożności osiągnięcia czegokolwiek w tych organizacjach. Oni nie wiedzą, że robią tyle źle. Chcą wykazywać każdemu, że wszystko jest w porządku i jego rujnowanie nie wynika z ich działań i zaniechań. Nie mają potrzeby naprawy systemowej.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji, poszkodowany

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s