Niezawisłość – słowo wytrych

W czasie walki o „wolne sądy” jest podnoszony tylko postulat ich niezawisłości, bez żadnego rozumienia czym jest niezawisłość w warunkach wadliwej otoczki sądzenia (przewlekłość, kiepscy biegli, złe walory osobiste sędziów) oraz słabego profesjonalizmu. Jest to postawa naiwna, która wyklucza głębszą analizę jakościową. Ci co nie mieli złych kontaktów z wymiarem sprawiedliwości zakładają, że jego pracownicy za z założenia profesjonalni. Usłyszeć można stwierdzenia: poprzedni rząd nie popełniał takich błędów, a całe zło to wina PiS.

Jak to nie popełniał? Przecież np. moje sprawy rozwijają się przez 20 lat, niezależnie od aktualnych rządzących. Właściwie można powiedzieć, że rządy nie popełniały innych błędów niż zaniechanie i nieumiejętność. Oczywiście wszyscy wiedzieli zawsze, że sądy są wadliwe. Że potrzebna reforma. Szczególnie wadliwe jest załatwianie spraw rodzinnych i pracowniczych, dodatkowo psutych jeszcze przez kiepskich biegłych. Na temat tych ostatnich sędziowie mówią, że przecież nie mogą się znać na wszystkim, zupełnie nie rozumiejąc, że przecież biegli są od przybliżania sędziom różnych spraw specjalistycznych. Sędziowie muszą tylko się znać na sposobach ustanawiania dobrych biegłych.

Publikowałem, co pisałem do Hanny Gronkiewicz-Waltz czy premierki Kopacz. Nawet odpowiedzi nie było (nie ma i teraz). Przewidywałem do czego to prowadzi. W każdej firmie siedzą tacy co blokują wszelki dostęp, albo przesyłają wg właściwości do nigdzie. Sekretarze po prostu nie mają kwalifikacji, żeby ocenić co jest ważne, a tym bardziej do śledzenia efektów! M. in. wynika to z braku stosownych pouczeń ze strony kierowników, którzy nie rozumieją, że muszą takie dawać. Z zewnątrz wygląda, że jest wszystko w porządku, bo przecież ludzie nie rozumieją tego, czego nawet nie widzą. Kierują się tym, co zobaczą w mediach i naprawdę wierzą w to nawet mając dostęp do prawdziwych informacji.

Skrajny przypadek miałem ostatnio: za PO, pisze entuzjasta PO, jeśli zapadały wyroki to oznaczało, że były sprawiedliwe. Aparat sprawiedliwości był w pełni niezależny. Przypominam, że niezależność sędziów od władzy wykonawczej była w Polsce za rządów PO modelowa. W komisjach ds. powoływania sędziów (KRS) większość stanowili sędziowie wyłaniani przez sędziów, bez żadnych wpływów władz politycznych. Władza mianowała tak wyłonionych kandydatów i była to tylko formalność. Sędziowie od momentu powołania w ogóle nie zależeli od żadnej innej władzy. Minister za czasów PO-PSL, po rozdzieleniu jego funkcji i funkcji prokuratora generalnego nie sprawował kontroli nad sądami nawet organizacyjnej, tak jak jest obecnie, w pisowskiej Polsce.

Naiwność tej wypowiedzi, opartej na informacjach medialnych w tym z fejsbuka aż poraża. Człowiek atakowany niesłusznie przez sądy i zbywany przez rząd jest zupełnie nierozumiany przez tego typu tłum, który go potrafi atakować dodatkowo. Niezawisłość bez profesjonalizmu, w tym organizacji ogólnej to jak dać dziecku niezawisłemu granaty do zabawy. Tymczasem można usłyszeć i inne wypowiedzi, wręcz cytujące informacje medialne. Jak np. ta: za czasów rządów PO osiągnęliśmy europejskie standardy niezależności władzy sądowniczej, a tym samym niezwykle wysoki stopień profesjonalizmu kadry sędziowskiej. W normalnym kraju to prokurator powinien patrzeć na ręce politykom, a w Polsce rządzonej przez PiS, to politycy kierują działaniami prokuratorów. Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej, w którym minister sprawiedliwości jest jednocześnie prokuratorem generalnym. Efekty dziś widzimy.

Jak widać nie ma problemu! To co opisałem w wielu artykułach to są moje wymysły. To nie wymiar sprawiedliwości za PO-PSL spowodował to co się stało z moim życiem! Przypominam: rozwód z córką, wrzaski sędziów, przewlekłość, lekceważenie wszelkie argumentacji oraz biegli tworzący fałszywe dowody. Orzeczenia czy wyroki sądowe stają się wtedy fałszywymi dowodami niszczącymi wzorowych nawet obywateli. W tym czasie gdy np. politycy wygłaszają pogląd, że uczciwy obywatel nie ma się czego bać, bo niezawisły sąd go uratuje, a nawet jak ten się pomyli to jest jeszcze apelacja, która już na pewno… Do obyczaju należy mówienie, że dany polityk z wyrokami nie dyskutuje, bo on taki praworządny. Od razu widać, że nie zetknął się z sytuacją skrajną, spowodowaną właśnie przez niezawisłe sądy, do których się mizdrzy.

To że coś było dobrze nie znaczy, że nie było też źle. Ratusza warszawskiego nie obsadza PIS i dzieją się takie głupoty jak zawsze. Na to człowiek pisze: jeśli w Ratuszu nie rządzą ludzie z PiS to znaczy, ze działania Ratusza są racjonalne. To prosta i dość oczywista zależność. Aha! A ja to jestem głupi, odpowiedziałem, bo tych głupot nie rozumiem. Nie ma sensu dalej, bo widzę, że mało wiesz, a chcesz się wymądrzać na każdy temat. Nawet nie wiesz tego o czym dużo piszę od lat. Albo nie chciało się czytać, albo za trudne.

Rzeczą skandaliczną jest unikanie w ogóle przez rząd, mimo powzięcia wiadomości jakiegokolwiek rozwiązywania powstałych, nieschematycznych spraw. Nie rozumie on, że należy minimalizować skutki zdarzeń losowych i to na początku, bo w ogóle nie kojarzy sobie, że to katastrofa przez nich wywołana. Nie rozumieją, że tym samym skazują człowieka na cierpienie i klęskę. Nie używają też Funduszu Sprawiedliwości, bo przecież nie przyznają się, że to ich – faktycznie przestępcze działania spowodowały. Wynikiem jest okradanie obywatela ze wszystkiego nieraz! No trudno, stwierdza sąd i udaje, że nic się nie stało. Żadnej odpowiedzialności. Program naprawczy? Ale po co się spieszyć? Może sprawa się rozmyje, facet umrze czy coś.

Jako ekspert zwracałem uwagę na inne problemy – tak prokuraturze (w każdym czasie), jak i prezesom sądów, do których kieruje ministerstwo, bo niezawisłość. ZAWSZE człowiek jest zbywany i nic nie wskazuje na zrozumienie spraw. Oddalanie wszystkiego co się da jest za to opanowane mistrzowsko. Eksperta szanują tylko wtedy, gdy jest u nich na liście biegłych choć przecież mają tam i kiepskich biegłych, których fałszywe dowody powodują opisane problemy. Sądy nie umieją oceniać biegłych, za to stawiają potem ich w roli skończonych dowodów, niezależnie od jakości. Więcej – bezprawne jest ocenianie biegłych jako dobrych tylko dlatego, że są na liście. Tytułu biegłego ekspert może używać tylko w kontekście pracy w sądzie przecież, a tu sąd sugeruje, że niekoniecznie. Podobnie zresztą z fałszywymi świadkami, których sądy nie potrafią choć częściowo wychwycić. Prezes nic nie może, bo orzecznicy są niezawiśli! A w ogóle dalsza korespondencja zostanie pozostawiona bez odpowiedzi – pisze jak mu się wykazuje błędy.

Pisanie do rządu i wymiaru sprawiedliwości zawsze kończy się pismami o niczym, skrzętnie omijającymi wskazane problemy i kierującymi do nigdzie „wg kompetencji”. Taki okrutny żart: kompetencją ma być pisanie, żeby już nie pisać, bo oni nic nie mogą. Mogą tylko w telewizji, żeby lud się cieszył. Albo wysyłają do darmowych prawników, bo nie rozumieją, że sprawa dawno przerosłą możliwości prawnego załatwiania. Darmowy prawnik twierdzi, że oni nie mają procedur i trzeba pisać „do Ziobry”, co nic nie może!

Doprowadzenie obywatela do katastrofy jest zbywane byle czym? Przez rząd? To po co on tam jest za nasze pieniądze? Procedury naprawcze mają być, ale gdzie indziej. Prezydent w kampanii twierdził, że pomógł jakiejś rodzinie, bo go o to prosiła!!! Ja też prosiłem różnych – ze skutkiem jak wyżej. Ilu spławił, zostawiając ich samych z agresją Państwa? Bo prawo przeszkadza przywróceniu zgodności z prawem (moje)…

Jak napisałem: to mechanicznie stosowane prawo doprowadza do sytuacji skrajnych, katastrof wręcz. Usuwanie skutków nie polega na dalszym, mechanicznym stosowaniu prawa. Nie można się spodziewać skutków innych stosując bezmyślnie ciągle te same chwyty. W końcu już nie ma czasu po prostu. Trzeba to zrobić już, a nie kiedyśtam. Już nie ma czasu! Słowo-wytrych niezawisłość się tu nijak nie nada. Sędzia ma być niezawisły w sensie ferowania wyroków, ale musi być profesjonalny, a o tym nie świadczą wskaźniki sądów rodzinnych czy pracy.

Oczywiście nie znaczy to, że żadne sprawy nie są załatwiane dobrze, zwłaszcza sprawy proste. To jednak, co widziałem jest zupełnie skandaliczne i nie powinno przeminąć po cichu, wpięte do segregatorów, jak to robi rząd. Trzeba wiedzieć, że niezawisłość to tylko jeden z parametrów dobrego wymiaru sprawiedliwości, a nie słowo do spławiania jego klientów. Nie zastąpi ono profesjonalizmu i ogólnej organizacji zapobiegającej np. przewlekłości oraz posługiwania się kiepskimi biegłymi, czyli fałszywymi świadkami. Poszkodowany człowiek jest dodatkowo dobijany przez walczących o wolne sądy, czy popierających Trzaskowskiego. Przecież im taki poszkodowany tylko psuje obraz. Za to wolne sądy już całkiem nie biorą odpowiedzialności za to co czynią.

Publiczności nawet się nie chce czytać takich trudnych tekstów – lepiej iść na demonstrację. A tu widać jaka jest jakoś eksploatacji systemu wymiaru sprawiedliwości, a le to za trudne.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

2 myśli na temat “Niezawisłość – słowo wytrych

  1. Niezawisłość jest potrzebna po to, żeby sędziowie mogli stosować swoją wiedzę bez nacisków, a nie po to, żeby mogli sobie niszczyć dowolnie życia swoich klientów. Muszą jednak tę wiedzę mieć, żeby nie pracować mechanicznie!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s