Sąd administracyjny ma głos czyli Ishikawa

Wyrok sądu administracyjnego w Warszawie w sprawie wyborów i decyzji Premiera niektórych zachwycił, bo ma wymiar polityczny. Jak przewidziałem, na podstawie wieloletnich doświadczeń z sądami jednocześnie sąd apelacyjny oddalił kolejną moją apelację. Po prostu przypadkowo oddalił, jak zawsze. Podobnie jak Premier czekam na uzasadnienie.

Jak opisałem to w wielu artykułach, wymiar sprawiedliwości zachowuje się tak jak zwykli urzędnicy, nie licząc spraw schematycznych. Widząc co się dzieje i jakie koszty ponoszę ja i moja rodzina z córką na czele, już 18 lat temu (2002) próbowałem to opisać korzystając ze swojej wiedzy eksploatycznej. Utworzyłem wykres przyczynowo-skutkowy Ishikawy. Konkluzja wyszła żałosna żałosna: sprawa nie rokuje konstruktywnego rozwiązania; kompromitacja prokuratur, biegłych i sądów.

Właśnie to się dopełnia: 18 lat później. Sądy w ogóle nie wiedziały o co chodzi, gdy próbowałem to opisać. Omijały temat wielkim łukiem powtarzając wkoło swoje wadliwe postępowania nie zapewniające systemowej oceny. Wcale to nie dziwi wobec tego, że nie rozumieją dużo prostszych spraw dotyczących własnego systemu, które zgłaszałem jako ekspert. O tym też pisałem jak to lekceważą, nie zdając sobie sprawy z tego, że powinny być wzorcami w każdej dziedzinie z kulturą włącznie i mieć większą wiedzę niż potoczną. Przypomina się znane stwierdzenie sądowe mające być podstawą wyroku „wg doświadczenia życiowego”. Co to znaczy? Że sąd kieruje się nie tym o czym jest sprawa.

Na budynkach sądowych wiszą tabliczki „Miejskiego Systemu Informacji” zupełnie z nim niezgodne (ani kolor, ani krój czcionki, ani nazwa na czerwonym pasku się nie zgadzają). Takimi wzorcami są sądy! Pozornie to taki drobiazg. Fot. Rafał Wodzicki

Mechaniczne stosowanie prawa i to bez ponoszenia odpowiedzialności – to są szczyty braku kompetencji. Stosują te same metody chcąc oceniać inne systemy. Jak można je naprawiać nie widząc wielu problemów np. z zakresu spraw rodzinnych czy pracowniczych czy nie umiejąc dobierać biegłych? A przecież prawnicy w ogóle są zadufani w sobie twierdząc, że oni tylko mogą naprawić system. Niestety, jest to myślenie naiwne, bo naprawa systemu wymaga wiedzy systemowej i spojrzenia z boku, a tego w wymiarze sprawiedliwości nie ma zupełnie. Przede wszystkim trzeba umieć sformułować przyczyny zła oraz skonstruować sposoby jego naprawy.

Każda władza, w tym sądownicza powinna jednak być tą kastą nadzwyczajną, ale nie tylko w mowie. Inaczej jest to tylko działanie amatorskie „a może nam się uda”. Potem oczywiście: no przecież były przeciwności takie a takie. Przecież „z wyrokami się nie dyskutuje”, chyba, że w apelacjach. To prawo przeszkadza przywróceniu zgodności z prawem. Z wyroków powinno wynikać jak się człowiek powinien zachowywać, by uniknąć zła. Jakie reformy mogą robić prawnicy, którzy przez 18 lat nie ustalili prawdy we wszystkich sprawach, które miałem okazję przeżywać?

Zawsze okazywało się, że ekspert systemowy, jak ja zawsze pisze coś do oddalenia i jest traktowany jak przechodzień. W każdego rodzaju sprawie! Po prostu ekspert nie wie – wg sądu – co pisze jeśli nie jest na liście biegłych, choć ten właśnie od niego powinien brać wiedzę specjalną! Także zwracanie się o pomoc do rządu nie ma żadnego skutku. Można tylko zbierać spamowe pisma o tym jak to nikt nic nie może. Potem się szuka przyczyny u klienta, że nie dopełnił czegoś – np. kolejnego terminu siedmiodniowego. Nie jest to objaw jakości systemu. To jest po prostu zwalanie winy oraz kłopotów na poszkodowanego i pretensje o to, że ten już nie ma siły bronić się przed tym chorym systemem.

Co to jest wykres Ishikawy, czyli rybi szkielet? Kto to w ogóle jest Ishikawa? Otóż profesor Kaoru Ishikawa pracował na Uniwersytecie Tokijskim i nie tylko. Był w zasadzie chemikiem, ale zajął się szeroko jakością systemów. Jest uznawany za jednego z najwybitniejszych ekspertów kontroli jakości. Szczególnie zwracał uwagę na wdrażanie technik statystycznych w zakresie jakości dostępne dla jak największego grona przedstawicieli branży. Właśnie on zaprojektował w 1962 r. wykres „rybi szkielet”, ale także pracownicze koła jakości. Chciał by menedżerowie nie byli zadowoleni jedynie z poprawy jakości produktu, bo zawsze może pójść o krok dalej. Jego pojęcie kontroli jakości w całej firmie wymagało stałej obsługi klienta, ale też współpracy wszystkich. M. in. koła (kontroli) jakości tworzą grupy pracowników, którzy analizują procesy pod kątem jej poprawy. Są elementem total quality managment [totalnego zarządzania jakością]. Ważna jest inicjatywa oddolna (dobrowolność), a nawet spotkania poza godzinami pracy.

Sporządzanie wykresu Ishikawy też musi być działaniem wspólnym pracowników, ponieważ wady jakościowe pochodzą z różnych obszarów działania. Zespół powinien składać się z ludzi o dużej wiedzy i to mający wolę ujawnienia przyczyn wadliwości, w tym także spowodowanych przez siebie. Prawnicy mają wielką trudność z zauważaniem własnych błędów. Z samokrytycyzmem w ogóle. Usiłują ukryć własne błędy, żeby lepiej wypaść „na tle”. Jest to jedna z ważnych przyczyn trwania wad. Zastępuje się to tak jak w zwykłym życiu – chęcią dominowania, pouczaniem czy wręcz atakami nawet w czasie rozpraw sądowych. Tendencja do obniżania poziomu do swojego dotyczy wszystkich ludzi. Temu ma zapobiegać samokrytycyzm, czy wymiana myśli wśród pracowników. Zapobiega to petryfikacji złych zjawisk.

Sądy nie mogą często tego zrozumieć, gdy mówi takie rzeczy strona np. poddana mobbingowi. Nie widzą ataku mobbera, gdy ten atakuje za dobrą robotę i nie poddawanie się układom. Ekspert układowy na pewno nie działa w dobrej wierze: jest kłamcą. Także sędzia twierdził, że nie było takiego wyroku, gdy ojciec powiedział mu, że zostali z dzieckiem rozwiedzeni, co świadczy o niezrozumieniu języka polskiego. Jak ma być stosowana językowa wykładnia prawa jeśli nie rozumie się na tym poziomie prostych spraw? Niby sądy chcą mieć dobrych biegłych, ale przecież nie umieją ich dobierać i stosować ich opinii. Wszyscy o tym wiedzą od lat. Gorzej, gdy ekspert nie jest na liście, albo nie jest powołany ad hoc to uważają, że nie jest ekspertem. Jest po prostu przechodniem, któremu można wpierać wszystko. Nawet opinie złych biegłych z listy sądu!

Profesor Ishikawa znał niewątpliwie Williama Edwardsa Deminga, amerykańskiego specjalistę delegowanego po wojnie do Japonii, by pomóc gen. MacArthurowi rekonstruować gospodarkę japońską. W końcu dostał – japoński – medal jego imienia. Uważał on, że 94% wszystkich problemów jakościowych powstaje z winy kierownictwa. Ja oczywiście to potwierdzam, bo widziałem nie raz jakie są skutki braku wiedzy kierownictw, które miałem okazję poznać. Nigdy nie miały one nic do powiedzenia w ważnych sprawach.

Niezwykle ważne jest gromadzenie i przetwarzanie danych. Do tego służą diagramy Pareto czy wykresy przyczynowo-skutkowe. Jak wiadomo (wg Pareto) 80% przyczyn powoduje 20 % strat itp. Pozwala to omijać przyczyny mało istotne i skupić się na najważniejszych, które faktycznie wpływają na resztę. Wymiar sprawiedliwości powinien się wyróżniać najwyższą jakością pracy, a jednak tym się nie zajmuje w ogóle. Nie tylko się nie wyróżnia, ale jeszcze wzmacnia złe zjawiska, np. nie wspierając ludzi postępujących zgodnie z zasadami jakości, w tym eksploatacyjności. Nie zdając sobie sprawy, że własny system eksploatacyjny podlega zasadom jakości. Tabliczka numerowa na zdjęciu to pokazuje. Prezesi co do zasady zawsze twierdzą, że jest wszystko w porządku i nadzorują…

Warto zwrócić uwagę, że wyroki wynikają często nie z błędów w sprawie, a systemowych braków wymiaru sprawiedliwości. Ratują z tego czasem przypadkowe osoby, jak Komendę, czy zdrowych zamkniętych w psychiatrykach – dr Pobocha. Moje sprawy nie są dość widowiskowe, a bronić się muszę sam, narażając się na olewanie i nieprofesjonalizm. Przyczyny są te same: wszyscy wiedzą jak traktuje się ojców czy mobbingowanych pracowników. Ja już wiem jak zachowują się prezesi sądów i rząd, który do nich odsyła. Wręcz pisze się, że się pozostawi bez rozpoznania, żeby już nie pisać, bo nic nie mogą itp. Jak nie masz pieniędzy na zapłacenie za wady wyrokowania, czy ludzi, którzy cię wyciągną – to możesz być skończony.

Jakość prawa musi być szczególnie nadzorowana, gdyż inaczej jest ona powodem wielu zakłóceń. Trudno uznać za normalne, że w Polsce jest 56 razy więcej prawa niż w Szwecji. Od razu wiadomo, że brak jest dostatecznej koordynacji przepisów, które bywają nawet sprzeczne. Jednocześnie system sądowy zamienia się w zwykłą biurokrację i to złą. Biurokracja w odpowiednich dawkach leczy i pomaga, a przedawkowana otumania, odbiera siły i zabija. O tym też pisałem w Progressie, że przerost biurokracji wynika z braku kompetencji (eksploatacyjnych) kierowników. Tabliczki numerowe nadzorują dyrektorzy eksploatacji sądów….

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji; Progress for Poland, tt@eksploatyka

Jedna myśl na temat “Sąd administracyjny ma głos czyli Ishikawa

  1. Otrzymane uzasadnienie pomija istotne i twierdzi, że ja to tylko tak niesłusznie piszę. Jak zawsze. Wspomnienie o możliwości kasacji czy o skierowaniu problemu przez są lubelski do Trybunału Konstytucyjnego to tylko iluzje. Wiem już jak to działa i nie mam już siły.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s