Zadośćuczynienie za utracone więzi

Sąd po prostu zajmował się robieniem ze mnie wariata wg wskazań matki, czyli niszczył moją więź. Żadna weryfikacja nie była możliwa, choć jako ekspert dość łatwo wykazałem wszystkie błędy. Sędzia pokrzykiwała, że tu mówię o przewlekłości (niech pan nie używa gazetowych określeń), a tu gram na zwłokę! Że niemożliwe tak nieetyczne postępowanie sędzi? Ależ możliwe i to nie tylko tej.