My prawnicy powinniśmy być precyzyjni….

Tego stwierdzenia użył sędzia Sądu Najwyższego opisując sytuację w nim wynikłą z postępowania p. o. prezesa wydającego różne dziwne zarządzenia. Gdy ja coś takiego pisałem w sprawie nazw sądów warszawskich, pan prezes (może nowy, może stary – nie wchodzę w to) raczył korespondencje ze mną, jako działaczem miejskim zakończył bardzo logicznie: dalsza korespondencja pozostanie bez … Czytaj dalej My prawnicy powinniśmy być precyzyjni….

Kolejny przypadek korespondencji z biurokracją

W związku z otrzymanym kolejnym pismem o niczym, które jest dla mnie tylko kolejną mitręgą muszę pisać kolejne, żeby się nie zdało, że pańska zastępca coś załatwiła. Tego typu pism mam już dość do naukowych analiz działalności biurokratycznej i jej wpływu na eksploatację systemów.

Po raz kolejny: nie ma rozwoju, transportu, mobilności zrównoważonych – to bzdura.

Tak więc bardzo dokładnie widzimy sens eksploatacyjny słowa sustainable. Bo o sens eksploatacyjny, a nie o ozdobnik typu zrównoważony tu chodzi. Jaki ma być efekt działania, żeby coś było sustainable. Otóż chodzi dokładnie o to, aby rozwój był podtrzymywalny, trwały, znośny dla środowiska i nie powodujący jego degradacji!

Sympatyczne pyski autobusów a ciepła woda Tuska

W wielu krajach od dawna stosuje się podział na obszary organizacji transportu. Nie musi być to związane z działalnością gmin i innych okręgów administracyjnych. Powinna być to działalność niezależna od innych dziedzin gospodarki i niepodatna na kroki oszczędnościowe ratujące inne dziedziny. Trzeba pamiętać, że transport ludzi jest czymś potrzebnym z różnych przyczyn i przynoszącym ostateczne zyski gdzie indziej.