Po raz kolejny: nie ma rozwoju, transportu, mobilności zrównoważonych – to bzdura.

Tak więc bardzo dokładnie widzimy sens eksploatacyjny słowa sustainable. Bo o sens eksploatacyjny, a nie o ozdobnik typu zrównoważony tu chodzi. Jaki ma być efekt działania, żeby coś było sustainable. Otóż chodzi dokładnie o to, aby rozwój był podtrzymywalny, trwały, znośny dla środowiska i nie powodujący jego degradacji!

Dla spraw nie znaczy to samo co do spraw…

Rozumiem, że żaden dobry redaktor czy językoznawca tego nie widział, a jak widział to nie interweniował albo został zakrakany przez tych nierozumiejących. I tak to złe znów się stało wzorcem, bo przecież prawo ma być wzorcem postępowania, a bywa także językowym.

Debata nazewnicza w warszawskim Muzeum Pragi

Wystąpił np. problem nazwy Michałów (kiedyś podobno mieliśmy współpracować, a skończyło się jak zwykle). Otóż powstało tam stowarzyszenie robiące różne wygibasy, żeby gdzieś zepchnąć nazwę Szmulowizna i wyodrębnić z niej obszar MSI Michałów. Nie chcą przyjąć do wiadomości, że Michałów to jest nowa nazwa niższego rzędu, która powinna istnieć, ale nie jako obszar MSI.